Boom w tanich liniach: prowadzi Wizzair przed Ryanair
Wciąż na prowadzeniu zostaje WizzAir. Przewozi najwięcej pasażerów, podwoił
niemal zeszłoroczny wynik, a rok zakończy, przekraczając granicę dwóch milionów.
Za plecami ma jednak potężnego konkurenta. Irlandzki Ryanair, najbardziej
ekspansywna linia w Polsce, również chce się zbliżyć do poziomu 2 min.
Ponadstuprocentową dynamikę wzrostu zanotował Centralwings. Germanwings i
SkyEurope chwalą się blisko 15-procentowymi wzrostami. Jest jednak jeden
wyjątek. EasyJet, który globalnie jest równorzędnym konkurentem dla Ryanaira, w
Polsce nie wykazuje woli wałki o rynek. W porównaniu z pierwszym półroczem
ubiegłego roku nie powiększył grona klientów.
Koniec niespodzianek
Na naszym rynku działa już osiem
tanich linii, a wszystkie mają ambitne i dalekosiężne plany sięgające milionów
pasażerów.
— Z warszawskiej bazy przewie ziemy milion osób w ciągu dwóch lat
— zapowiada Bjorn Kjos, dyrektor generalny Norwegian Air.
Ryanair marzy
nawet o 10 min pasażerów w 2011 r.
Jednak nie dla wszystkich musi starczyć
miejsca.
— Polski rynek osiągnął już moment największych wzrostów. Powiększy
się, ale dynamika będzie spadać. Ostatecznie na naszym rynku jest miejsce dla
3-4 głów nych przewoźników, a przyszłe lato zweryfikuje rynek i zakończy
pierwszą, burzliwą fazę — przewiduje Maciej Kwiatkowski, prezes
Centralwings.
— Dynamika rynku będzie zwalniać. Prognozuję, że w przy szłym
roku w sumie wszystkie linie przewiozą 16,5 min pasażerów, w porównaniu z 14,4
min w tym roku. W 2010 r. będzie to ponad 23 min — przewiduje Tomasz Dziedzic,
ekspert z Instytutu Turystyki.
Nie damy
się
Przewoźnicy są jednak pewni swego. — W perspektywie trzech lat
na polskim rynku zostanie tylko jeden low-cost — Ryanair.
Dlaczego?
Bo
jesteśmy jedyną tanią linią, tzn. mamy niskie koszty i możemy sobie pozwolić na
oferowa nie najniższych cen. Być może takie linie, jak WizzAir czy SkyEurope
zostaną przejęte przez większych graczy: Lufthansę czy Easy-Jet. Z całą
pewnością do tej pory upadnie Centralwings lub pozostanie na rynku jako typowa
linia czarterowa — mówi Tomasz Kułakowski z Ryanair.Jet. Z całą pewnością do tej
pory upadnie Centralwings lub pozostanie na rynku jako typowa linia czarterowa —
mówi Tomasz Kułakowski z Ryanair.
— Boom ciągle trwa. Jest jeszcze bardzo dużo miejsca na polskim rynku na nowe
połączenia. Zwłaszcza że mieszkańcy Europy Zachodniej podróżują samolotem
średnio sześć razy częściej niż Polacy. Można się spodziewać, że zostanie jeden
przewoźnik, który ma korzenie w Europie Środkowej i Wschodniej. Jestem pewny, że
największe szanse ma SkyEurope — ocenia Eryk Kłopotowski, rzecznik tej linii.
Być może jednak lista chętnych do dominacji nie jest jeszcze zamknięta.
—
Sukces mógłby odnieść poważny, silny gracz — np. AirBerlin. Być może podejmie
drugą próbę i wróci do Polski — mówi Tomasz Dziedzic.
border=0>