Ryanair kontra LOT i Wizzair
Tomasz Kułakowski, odpowiedzialny w Ryanair za Sprzedaż i Marketing w Europie Środkowej powiedział dziś:
„Czym są opłaty paliwowe? Zadajemy to pytanie całkowicie niewinnie i szczerze, ponieważ Ryanair NIGDY ICH NIE STOSOWAŁ I STOSOWAĆ NIE BĘDZIE. Nie wiemy jakie jest dla nich uzasadnienie. Ryanair wciąż oferuje najniższe ceny dla polskich pasażerów i nie musi uciekać się do wymyślania sposobów na zawyżanie cen biletów. Przeciwnie, sukcesywnie obniżając ceny przewiezie w bieżącym roku finansowym 42 miliony pasażerów! Dlatego uważamy, że MAMY MORALNE PRAWO NAPIĘTNOWYWAĆ WSZELKIE PRAKTYKI, KTÓRE PSUJĄ NASZĄ REWOLUCJĘ LOTNICZĄ„.

LOT, dzięki wieloletniemu monopolowi zwany niekiedy Narodowym Przewoźnikiem, nie widzi wyraźnie problemu w doliczaniu np. 148 złotych do biletów powrotnych
na trasach do Niemiec czy nawet ponad 300 zł na trasach transatlantyckich!
„My widzimy problem pasażerów LOT i mówimy o nim głośno. Podobnie w przypadku Wizzair – opłata rzędu 104 złotych przekracza całkowite ceny biletów Ryanair na niektórych trasach!
Będziemy konsekwentni w uświadamianiu opinii publicznej praktyk, które wypaczają ideę taniego latania. A latanie może być NAPRAWDĘ tanie, gdy linie lotnicze traktują swoich pasażerów fair. Ryanair stawia sprawę jasno: chcesz się znaleźć w Londynie
w dwie godziny i zapłacić za to już nawet zaledwie 50 złotych ze wszystkimi opłatami? To zamiast płacić LOTowi czy Wizzairowi za paliwo, zatankuj swoje auto, zjedz w dobrej restauracji i kup bilet lotniczy Ryanair! Bo naszym zadaniem jest Cię bezpiecznie i punktualnie przewieźć, a nie karmić albo sprzedawać paliwo! Wszystkich, którzy chcą przekonać się, jak tanio można latać z Gdańska do Sztokholmu, z Wrocławia do Glasgow (już od 1 sierpnia), czy z Łodzi do Dublina AD 2006, zapraszamy na www.ryanair.com. Ceny zaczynają się już od 1 zł *!” dodał Kułakowski